Jest piątkowy wieczór, w sobotni wczesny ranek. Co można napisać o tej porze?
Można na przykład nadrobić za Gagarina, że człowiek, nie ważne jaki poleciał w kosmos, a oni ciągle pitolą o małostkach i się za nie wyżynają.
Można o konstytucji 3 maja, która powinna być dla Polaków świętością, ale nią nie jest, a ci dla których jest zrozumieli by, że się mylą oddając jej CAŁKOWITĄ cześć, gdyby ją raz przeczytali.
Można też o maturach. Matura była dla mnie czymś pięknym, takim większym sprawdzianem. Większym bo w gajerze. Podobno już tak nie jest i maturzyści narzekają bardziej. Byłem ostatnim, czy przedostatnim rocznikiem piszącym starą. Bogu! jak ja bym chciał mieć znów te 17/18 lat. Nie, że czegoś żałuję, choć żałuję, ale brak mi tej atmosfery, gdy chciało się wszystkiego. Dziś strach przed nowym jest taki sam, mały raczej, i chęć jest wielka, tylko siła mniejsza. A dzieli mnie od maturzystów pieprzone ~10 lat. Brak mi tych Aleksandr, Anek, a znam zajebistą Annarchistkę i Justyn, wszystkie są kosmiczne! Poza kumplami-braćmi najlepiej gadało mi się z dziewczynami, czy jak teraz by wolały, kobietami.
Jest piątkowy wieczór, w sobotni wczesny ranek. Więc co mogę napisać? Dla każdego kto mnie czyta, dla przyszłej córki, do wnuków. Nie żałujcie, załóżcie własne coś i róbcie co wam się podoba, tylko nigdy samemu. Bo samotność wynaturza. (ciekawe czy to słowo za 5 lat będzie miało takie samo znaczenie)
Amen
sobota, 7 maja 2011
środa, 22 grudnia 2010
To było na przystanku. W tym wypadku czternastki na IX wieków. Stał stary, zgarbiony, w proszącej pozie, ze złączonymi dłońmi. Tylko biała broda dawała mu trochę godności. Z daleka i tylko na chwilę. Jednak stał, przed wyższą o głowę kobietą w futrze, czapkę też miała futrzaną, rażącymi nie tylko przy nim wstrętną, nieskalaną nowością. Kiwała mu głową i nie ośmieliła się odgonić. Szybko ją porzucił, zabierając liczne siatki i pognał do autobusu. Obaj wsiadaliśmy przez tylne drzwi. Nie radził sobie z ciężarem, więc wziąłem mu z prawej ręki trzy torby, mówiąc, że pomogę. Stałem się kochanieńkim, dobrym panem i innymi tytułami, od których zaczynał każde zdanie długiej rozmowy przez kolejne przystanki. Nie pamiętam jego imienia, ale znała je cała załoga linii, którą dojeżdżał do końca, do domu, gdzieś pod Niestachowem. Do liebe frau. Powiedział, że zna języki, angielski, niemiecki, francuski, czeski i rosyjski. Jego codzienny akcent jechał jednak winem. Mówił, że przestaje od nowego roku, bo meine liebe frau wyrzuci go z domu. Już go wyrzuciła. Lewa skroń była zielona, z czarnym suwakiem szwów. To był wyraz jej złości. Nie był ubezpieczony, więc liczył, że w wyrazie miłości ona zdejmie mu te szwy. Dwa razy prosił o wspomożenie. W plecaku miałem Ossendowskiego i coś noir. Byłem spłukany. Biletu nie chciał, w końcu znali go na linii. Gimnazjaliści siedzący przed nami go nie znali. Dla nich był kosmitą. Dzieciaki, gdzie wy żyjecie? Żałowałem, że nie miałem dwóch zonków w kieszeni. To karma, może nikt nie postawi mi kielicha gdy z siwą brodą sam będę wracał do swojej señority? Kupiłby sobie Harego. Jesienią był za 1,75. Przed Świętami czteropak kosztuje 7,77. Pojutrze Wigilia.
poniedziałek, 15 listopada 2010
tytońce
Dziś jest ostatni dzień. Jutro opadnie mgła między ceglanymi murami pubów, ostatecznie. Jutro policja dostanie narzędzia egzekwowania przepisów. Jutro palący będą murzynami. Siedząc nad porysowanym starym stolikiem z piwem w ręku nie będzie można zawiesić wzroku na niebieskiej kiepiołce z logo zakładu. Nie weźmie się też jej po nocy na pamiątkę, że się tam było i piło, patrzyło na dziewczyny i wdychało tą samą tytoniową zawartość. Dobra, nigdy nie brałem kiepiołki, ale wszyscy inni tak. Ja wolałem kufle i szklanki. Szło się z palaczami, po prostu. Palą nie palą, są kumplami. Od dawna nie byłem w pubie. Jeśli pójdę, i tak będę z nimi wychodził w przejście na dymka. Piwo wywietrzeje, może zajmą miejsca, zabiorą krzesła. I tak niepalący będzie narzekał.
piątek, 15 maja 2009
sobota, 9 maja 2009
słuchaj Dźwiedźa
Wczoraj był dobry dzień, pierwszy dzień objazdu naukowego, Kraków, księgarnia, komiksiarnia i sklep modelarski.
Pod wieczór podstępnie zwabiony przez Dźwiedźa do Mundo Cafe zostałem wciągnięty w niezły projekt filmu dokumentalnego i poznałem część przyszłej ekipy aktorskiej. Ci ludzie sypali tekstami jak ze Sprzedawców lub Slackera! Sam bym nie napisał im tego lepiej.
Kilka luźnych pomysłów, modlitwa o inspirację i Mundo - jestem bliżej nakręcenia 90 minut niezłej zabawy niż zostania pieprzonym magistrem!
Nawet dziś na kontynuacji objazdu, po niezłym obiedzie w Sandomierzu Noirika i Truposzka są bliżej realizacji!
Entuzjazm mnie wypełnia jak burbon:P
Pod wieczór podstępnie zwabiony przez Dźwiedźa do Mundo Cafe zostałem wciągnięty w niezły projekt filmu dokumentalnego i poznałem część przyszłej ekipy aktorskiej. Ci ludzie sypali tekstami jak ze Sprzedawców lub Slackera! Sam bym nie napisał im tego lepiej.
Kilka luźnych pomysłów, modlitwa o inspirację i Mundo - jestem bliżej nakręcenia 90 minut niezłej zabawy niż zostania pieprzonym magistrem!
Nawet dziś na kontynuacji objazdu, po niezłym obiedzie w Sandomierzu Noirika i Truposzka są bliżej realizacji!
Entuzjazm mnie wypełnia jak burbon:P
środa, 6 maja 2009
początek końca
tak naprawdę ten tytuł jest pozytywny...
ostatni post był w listopadzie, zimowałem sobie w swojej głowie od tamtego czasu. lubię jesień, przedłuzyła mi się. dziś mamy pogodę listopadową, jest pięknie. tony szarości i tak nikną w ogrodzie mamy. więc wypuściłem się ze swojej głowy jakiś czas temu, przypomniałem sobie jak się pisze, w końcu zeskanuję swoją ikonografię aeronautyczną
zbliża sie czas rozwiązania magisterskiego. juz miałem ofertę pracy. z głowy mam kilka pomysłów na filmy w stylu Slackera. kręcimy psze państwa. zapraszam
i do wiosny!!!
ostatni post był w listopadzie, zimowałem sobie w swojej głowie od tamtego czasu. lubię jesień, przedłuzyła mi się. dziś mamy pogodę listopadową, jest pięknie. tony szarości i tak nikną w ogrodzie mamy. więc wypuściłem się ze swojej głowy jakiś czas temu, przypomniałem sobie jak się pisze, w końcu zeskanuję swoją ikonografię aeronautyczną
zbliża sie czas rozwiązania magisterskiego. juz miałem ofertę pracy. z głowy mam kilka pomysłów na filmy w stylu Slackera. kręcimy psze państwa. zapraszam
i do wiosny!!!
poniedziałek, 10 listopada 2008
Asy Przestworzy
Subskrybuj:
Posty (Atom)







